Iveta Malachovská zabrała głos po tym, jak w przestrzeni medialnej pojawiły się rozmowy dotyczące Soňi Müllerovej i jej ewentualnych zmian w zawodowym rytmie życia. Współprowadząca „Dámski klub” odniosła się do nastrojów panujących wśród fanów programu i nie ukrywała wyważonego podejścia do całej sytuacji.
Jak podkreśliła, osoby pracujące przy wieloletnich projektach telewizyjnych często dochodzą do momentu, w którym potrzebują zwolnić tempo. W jej opinii nie jest to nic niezwykłego, a wręcz naturalny etap w życiu zawodowym, zwłaszcza gdy przez lata funkcjonuje się w intensywnym rytmie produkcji telewizyjnej.
Malachovská zaznaczyła, że rozumie takie decyzje i nie traktuje ich jako coś nagłego czy zaskakującego. W jej wypowiedzi wybrzmiewała raczej empatia niż sensacja – zwróciła uwagę, że każdy ma prawo do równowagi między pracą a życiem prywatnym i czasem trzeba po prostu złapać oddech.
Wspomniano również, że „Dámsky klub” od lat tworzy stały zespół prowadzących, a widzowie są przywiązani do ich obecności na ekranie. Dlatego wszelkie zmiany w składzie lub rytmie pracy zawsze wywołują emocje i dyskusje wśród publiczności.
Malachovská podkreśliła jednak, że najważniejsze jest samopoczucie osób tworzących program. Jeśli ktoś potrzebuje zwolnić, powinien mieć taką możliwość bez presji i nadmiernych oczekiwań z zewnątrz.
Cała sytuacja pokazuje, że nawet w stabilnych formatach telewizyjnych naturalne są zmiany wynikające z życia prywatnego i zawodowego prowadzących. Widzowie, choć przywiązani do swoich ulubionych twarzy, coraz częściej rozumieją, że tempo pracy w mediach bywa wymagające i nie każdy chce utrzymywać je bez końca.